Słomianego domku nie zdmuchnie żaden wilk, powiedziała i schowała się pod kołdrę przykrywając się aż po same uszy. Jeśli chodzi o fabułę to jak najbardziej, odkurzy tamtego mężczyznę, wytrzepie tamten dywan, każdy pomysł połknie i zaszyje potem w poduszce. O dzieciach nie napisze już nigdy; jego dzieci śmieją się brzydko, on przeprasza i mówi, że to po mamie.
A teraz siedzę na biurku mam obcasy na twojej twarzy, szybkie odejście od tematu, rozstaw nogi, ci z północy nie lubią rozmawiać.
Naleśniki Amelii Earhart smakują najlepiej polane syropem klonowym, z tego co pamiętam u ciebie na kuchennym stole zostało jeszcze troche.
Lateksowa Suzi Rodeo i Isti jadą na Jamajkę. To chyba daleko- mówi mama i pakuje im do plecaka mleko, miód i rogaliki.
Dziś byłam hominidem z scientific america, zdradzającą kobietą, potem uciekająca z komunistycznego Bukaresztu Rumunka żeby skonczyć jako ociekająca potem tancerka w gorącej latynoskiej dyskotece. Suzi mówi, że łatwo utożsamia się z głownym bohaterem ksiązki, którą przeczyta, spektaklu, który zobaczy, filmu który obejrzy. Lubi odnosić niektóre wątki do swojego życia, najczęściej te, które bolą, potem płacze trochę.
Sypiasz z tą czarnowłosa tancerką, chłopczyku? Dobrze, dobrze mówi on i bierze ją do łóżka. Dobrze dobrze.
zaryzykowałabym stwierdzenie, że na co dzień wyglądam inaczej. teraz pójdziemy wszyscy na łyżwy, tańcząc w rytm kubańskiej muzyki, dłońmi po lodzie, oświetleni landrynkowym światłem lamp. raz, dwa, osiem.
piosenka w końcu nie kłamie, ta o kazirodztwie w cytrynach, o miłości, której nie będziemy uprawiać bo między nami jest za mało ,oni mówią ciepła. ja-przestrzeni. może czasu.
inge wenzel znów jedzie do rimini.